Dalej siedzę sobie w Niemczech, bo tu mi czas szybciej i przyjemniej płynie. Myślę, że mogłabym tu nawet kiedyś zamieszkać, bo naprawdę lubię ten kraj i ludzi. Jeśli chodzi o ilość dni do wyjazdu - ogarnia mnie panika...a co będzie jak zostanie już tylko 1 dzień? Aktualnie mając 28 dni, mam mdłości jak myślę o tym całym lotniskowym zamieszaniu, o pierwszych dniach z rodzinką, o tym całym ogromnym USA! ;O. Wiadomo, że dam radę, inne Au Pairki dały to czemu u mnie miałoby być coś nie tak? Ale ten stres jest to chyba taka formalność, która musi nam towarzyszyć podczas wkraczania w nieznane. Mój pobyt w Niemczech opowiem za pomocą zdjęć, bo nie mam ochoty się za bardzo rozpisywać. Jedno jest pewne, mam tutaj co robić ;D
Takie piękne niebo widziałam pierwszy raz w moim życiu, zdjęcie zrobiłam na przystanku w Gorzowie, podczas 13 godzinnej jazdy do Essen.
Tego samego dnia po przyjeździe (wtorek 9.00) zrobiłam z ciotką pyszne truskawkowe ciasto ;) haha
umilam sobie czas chodząc do restauracji, na imprezy, zakupy, na tequile^^ haha ;)
Chyba najlepsze zdjęcie ze wszystkich, na policyjnym motorze HAHAHA
A tak wyglądały ulice po wygranej Niemców z Grecją 4:2. Kluby były zapełnione, ludzie przeszczęśliwi. Jeden facet na imprezie nawet mi się oświadczył...hahahah. Powiedział, że na mnie poczeka jak jeszcze nie chcę wyjść za mąż:D Muszę przyznać, że było śmiesznie. Napomnę tylko, że po imprezie mnie spotkała nieprzyjemna sytuacja, mianowicie nie chcieli mi z koleżanką oddać torebek, bo powiedzieli, że nie mamy jakiegos tam numerka, którego mi w ogole nie dali na wstępie. Nie obyło się bez płaczu - byłam przerażona, wszystko jednak dobrze się skończyło. Ludzie są tu tacy pomocni, że chcieli nawet dawać mi i znajomej pieniądze na taxówkę, albo dawali nam kurtki jak stałyśmy na dworzu czekając na zamnięcie klubu i nasze torebki...(5.00 rano) ;d
To by było na tyle.
Tschüss! :**